czwartek, 1 października 2009

Przeniesienie bloga

Mam przyjemność poinformować, że zostałem bloggerem najemnym w nowopowstałej "stajni" iFin24.pl.
Nie powiem - jest to miłe, być tak docenionym, zwłaszcza, że mogę blogować w jednym "teamie" z gwiazdami blogosfery - Trystero i Rafałem Małkiewiczem.

Ostatnio blogowałem na milion alternatywnie mniej, spowodowane to było między innymi "oszczędzaniem" tematów na nowego bloga. Znajdziecie go pod adresem:


Przyrzekam, że będzie teraz więcej wpisów (są pewne przyczyny, które mnie będą mobilizowały do częstszych postów) i nie stracą one nic ze swojej niezależności, mimo działania pod marką iFin24.pl.
Dziękuję za linkowanie do blogów na blogspocie kolegom bloggerom - nie zdejmujcie linków, może któryś z prawie 200 wpisów komuś pomoże. Ja także nie zdejmuję linków do Was, blogi Milion Alternatywnie, Social Lending i Portfel Akcji nie zostaną usunięte z internetu. Są to moje pierwsze internetowe "dzieci" i mam do nich sentyment, stanowią one też (być może) bazę do pewnego sposobu zarobkowania. Ale to kwestia przyszłosci, jeśli sposób wypali, na pewno opiszę go na blogu w iFin24.pl

Będzie mi bardzo miło, jeśli Czytelnicy zechcieliby zerknąć od czasu do czasu w moje nowe miejsce w internecie i zostawić po sobie ślad w postaci komentarza.
Pozdrawiam.

---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


czwartek, 24 września 2009

Długi

Ostatnio pojawiła się w Złotych Myślach pozycja "Inwestuj we własny dług", nie powiem, czytałem wersję demo i przy nadarzającej się okazji (posiadanie kilku PLN) na pewno się skuszę. W końcu sam już praktykuję inwestowanie za czyjeś pieniądze dla własnych korzyści - mam na myśli mieszkanie kupione częściowo na kredyt spłacany z wynajmu.

Dzisiaj jednak chciałem napisać o innej formie inwestowania w dług. Kilka razy już tu pisałem o tej formie inwestycji, myślałem, że temat jest już szerzej znany. Niestety kolejny raz uświadomiłem sobie, że za mocno patrzę na świat przez pryzmat swojej osoby (myślałem, że jak ja wiem, to inni też wiedzą to co ja).
Do takiej refleksji skłoniła mnie rozmowa z innym inwestorem - blogerem (mam nadzieję Zdzichu, że się nie gniewasz), specjalistą od GPW. Na wszelki wypadek podaję link do jego bloga o finansach osobistych i inwestowaniu na GPW - warto zajrzeć :)

No dobra, ale o czym mowa?

Social Lending

czyli

pożyczki społecznościowe


Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, iż długi konsumpcyjne są przeszkodą w osiągnieciu bogactwa (co innego długi zaciągane na inwestycje). Otóż okazuje się, że jest calkiem liczna rzesza ludzi którzy tego nie wiedzą, a nawet jeśli wiedzą, to nie robią użytku z tej wiedzy.
Na szczęście dla mnie i dla Ciebie - ludzi świadomych są miejsca w internecie, gdzie można legalnie pożyczać pieniądze innym ludziom bez pośrednictwa banku, są to:
  • Smava.pl

  • Kokos.pl

  • Finansowo.pl

Generalnie inwestowanie na nich składa się z kilku kliknięć. Wystarczy tylko mieć konto w banku internetowym, najlepiej w mBanku, gdyż dużo pożyczkobiorców też ma konta w mBanku.
W liście serisów znajdującej się powyżej ułożyłem kolejność od najbardziej bezpiecznego serwisu, ale z najniższym średnim oprocentowaniem, do najbardziej ryzykownego, ale z najwyższym oprocentowaniem.
Pożyczkobiorcy otrzymują rating kredytowy na podstawie podobnych kryteriów jak w banku, masz więc podobne narzędzia do oceny zdolności kredytowej pożyczkobiorcy jakie ma bankier. Niestety, znajduje to odzwierciedlenie w oprocentowaniu pożyczek, zauważone przeze mnie to przedział 10 do 18%, czasami zdarza się ktoś kto chce dać 20% w skali roku. Spłaty dokonywane są w ratach miesięcznych.
Tutaj pożyczkobiorca jest oceniany na podstawie historii spłat w serwisie, dla większej wiarygodności może on poddać się szeregowi weryfikacji, jak BIK, adres zamieszkania, dowód osobisty, historia na allegro, weryfikacja pracodawcy, telefonu i tym podobne. Razem te dane potrafią wiele powiedzieć o pożyczkobiorcy, jednak ryzyko jest tu już większe niż na Smava.pl, bo mogą się rejestrować osoby zalegające ze spłatami zobowiązań, wpisane do BIK. Oprocentowanie w serwisie w okolicach 18-20% w skali roku, spłaty ratalne.
Ideą tego serwisu jest, by pożyczali sobie na nim ludzie, będący znajomymi (czyli np. ja pożyczam sąsiadowi, ciotce, koledze). W praktyce jest to fikcja (przynajmniej w moim przypadku). Obowiązuje tu system komentarzy, coś na kształt allegro, jako, że jest to serwis po części społecznościowy (teoretycznie znajomi sobie ludzie), można na nim udostępnić podgląd kont w innych serwisach społecznościowych (NK, GoldenLine, Wykop i inne) oraz w Allegro. Niby nie jest to do niczego przydatne, jednak jak pożyczkobiorca nie spłaca, to można o tym na przykład poinformować jego znajomych na naszej klasie - skuteczność gwarantowana :)
Na finansowo.pl można oferować oprócz oprocentowania oferować tzw. bonusy. Może się zdarzyć, ze pożyczkobiorca chce pożyczyć (przykładowo) 50 PLN na 7 dni, a deklaruje, że spłaci 60 PLN. Rentowność w skali roku wyniesie...
...niecałe 1043 %!!
Jednak ryzyko jest tu sporo większe.

Na prawdę polecam zainteresowanie się tematem, można inwestować już od 50 PLN w oczekiwaniu na zyski od 10% w skali roku do nawet kilku tysięcy procent (zależnie jakie lubisz ryzyko :)
Pozdrawiam.


---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są
rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


niedziela, 20 września 2009

Smava.pl - wywiad cz.2

Poniżej przedstawiam drugą część wywiadu z zarządem

Smava.pl



10. Jakie - dla nieuczciwego pożyczkobiorcy - są konsekwencje niespłacania pożyczek?

Zakres konsekwencji jest bardzo podobny jak w banku: dodatkowe koszty generowane przez proces windykacyjny, windykacja sądowa, komornicza etc.

11. Jak przedstawiają się koszty pożyczki dla pożyczkobiorcy? Proszę o porównanie pożyczki na 1000 PLN na okres jednego roku.

Według analizy przeprowadzonej przez Gazetę Prawną (http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/342654,polowa_nowych_firm_powstaje_dzieki_wsparciu_rodziny.html)

smava oferuje pożyczki tańsze, niż jakikolwiek bank w Polsce. Oczywiście mówimy tutaj o realnym koszcie pożyczki RRSO, a nie o nominalnej stopie używanej przez banki w reklamach.

12. Jaką ochronę oferują ubezpieczenia pożyczkodawcy?

Rynek pieniężny smava.pl – podobnie jak GPW – z założenia nie jest w stanie zaproponować ochrony ubezpieczeniowej inwestorów, jako że zyski z ich uczestnictwa w tym rynku zostałyby zjedzone przez marżę firmy ubezpieczeniowej. Zauważmy jak działa firma ubezpieczeniowa. Firma taka szacuje ryzyko, narzuca na to ryzyko swoją marżę i pobiera od ubezpieczonego składkę pokrywającą zarówno to ryzyko jak i marżę . Rynek pieniężny smava.pl umożliwia inwestorom oszacowanie ryzyka, uwzględnienie go w strategii inwestycyjnej i przejęcie tej marży i dlatego jest dla inwestorów tak atrakcyjny.

13. Czy portal Smava.pl dopuszcza możliwość oferowania przez pożyczkobiorców dodatkowych bonusów ponad oprocentowanie?

Nie, jako że jest to niezgodne z prawem.

14. Proszę przedstawić statystyki spłacalności w zależności od długości okresu na jaki udzielana jest pożyczka.

Statystyki takie przedstawimy w momencie, kiedy próba statystyczna będzie reprezentatywna. Jednakże warto raz jeszcze zauważyć, że najważniejszym wyznacznikiem atrakcyjności jest nie poziom niespłacalności, a zwrot z inwestycji. Jeśli niespłacalność w danej klasie scoringowej jest większa, ale co za tym idzie oprocentowanie wyższe i znacznie przewyższające niespłacalność to skutkuje to wyższym zwrotem z inwestycji. Tak więc rozbicie niespłacalności – w oderwaniu od innych wskaźników dostępnych w smava.pl – niewiele nam daje. W serwisie naszym dostępny jest „Kalkulator zysków”, który pozwala wziąć pod uwagę wszystkie ważne elementy w estymacji zwrotu z inwestycji.

15. Firma Smava działa już w innych krajach Europy, jak w tamtych krajach przedstawiają się statystyki spłacalności?

Udostępniamy takie statystyki z rynku niemieckiego, jednak także tutaj najważniejszy jest możliwy do osiągnięcia zwrot z inwestycji. Z pewnością możemy powiedzieć, że Polski rynek jest najbardziej atrakcyjnym rynkiem p2p lending jeśli chcemy osiągnąć wysoki zwrot z inwestycji, jako że spread pomiędzy kredytami a lokatami jest w Polsce najwyższy w Europie – daje to duży potencjał zarobku dla inwestorów serwisu smava.pl

16. Smava.pl jest finansowana z funduszy Venture Capital. Jaki jest rząd wielkości lub kwota finansowania?

Specyfika finansowania przez fundusze Venture Capital polega nam tym, że jest to finansowanie zazwyczaj w kilku krokach. Dotychczasowe finansowanie projektu smava to 8 milionów euro.

17. Jaki fundusz VC jest inwestorem w Smava.pl?

Największy europejski fundusz Venture Capital – Earlybird (Niemcy i USA), prestiżowy niemiecki fundusz Venture Capital Neuhaus Partners, oraz kilkunastu prywatnych inwestorów – w tym jeden z niemieckich banków.

18. Na czym zarabia Smava.pl?

Na prowizji w wysokości 1% kwoty pożyczki.


---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


poniedziałek, 14 września 2009

Smava.pl - wywiad

Witam! Otrzymałem niedawno możliwość przeprowadzenia wywiadu z zarządem serwisu pożyczek społecznościowych

Smava.pl

poniżej pierwsza częsć wywiadu:

1. Zauważyłem, że na wielu blogach są wywiady z zarządem. Czy to Wasza akcja promocyjna?



Wybraliśmy w sumie 10 najciekawszych – naszym zdaniem – blogów z branży finansowo-inwestycyjnej w Polsce, które oferują ciekawy i świeży punkt widzenia na aspekty takie jak inwestowanie, pieniądze, niezależność finansowa. Skontaktowaliśmy się z autorami blogów w celu nawiązania dialogu o tym czym naprawdę jest nowy instrument inwestycyjne w postaci p2p lending (pożyczek społecznościowych).

2. Czy nie prościej byłoby zareklamować się w TV?



Byłoby. Jednak byłby to marketingowy monolog, a nie merytoryczny dialog. Zależy nam nie aby zareklamować nasz produkt, ale aby pokazać czym naprawdę jest rynek pieniężny smava.pl i jakie możliwości oferuje.

3. Jakie są gwarancje, że smava.pl nie podzieli losu portalu monetto.pl lub nachwilkę.pl?



Skala działania (smava.pl to część koncernu smava – jednego z pierwszych na świecie i obecnie największego rynku p2p lending w Europie), poziom finansowania (8 milionów euro), nasze doświadczenie w tej branży (Niemcy, Kanada, Dania), doświadczenie i wielkość naszego polskiego zespołu (16 osób), mocna grupa właścicielska (osoby, które osiągnęły już spektakularny sukces w branży internetowej tworząc wszystkim nam znane serwisy sprzedane za setki milionów euro, np. ebay, portale aukcyjne z grupy qxl-ricardo, last.fm, spreadshirt, studiVZ i inne.

4. Proszę wymienić narzędzia z których może korzystać inwestor w celu ograniczenia ryzyka inwestycyjnego?



Kluczowym elementem rynku pieniężnego smava.pl jest możliwość oszacowania ryzyka inwestycyjnego i uwzględnienia tego ryzyka w strategii inwestycyjnej. W przeciwieństwie do innych instrumentów finansowych inwestor smava.pl może precyzyjnie oszacować ryzyko inwestycyjne przy pomocy eksperckiego modelu scoringowego stworzonego dla smava.pl przez Biuro Informacji Kredytowej SA. Mówimy tutaj o precyzyjnej – numerycznej estymacji ryzyka. W uproszczeniu z góry wiemy, że projekty pożyczkowe o danych atrybutach (klasa scoringowa, długość trwania) wiążą się ze średnim ryzykiem niespłacalności przykładowo 2%. Tak więc inwestując w większą ilość tych projektów wiemy, iż od oczekiwanej stopy zwrotu ROI musimy odjąć 2% na zrównoważenie ryzyka inwestycyjnego. Tak więc przy pomocy zaawansowanych metod matematyczno-statystycznych jesteśmy w stanie przewidzieć ryzyko inwestycyjne z góry, co jest niezwykle trudne w przypadku innych instrumentów finansowych.

5. Proszę wymienić narzędzia, z których mogą korzystać pożyczkobiorcy.



Porusza Pan tutaj niezwykle istotną kwestię. Smava.pl - jako jedyna platforma tego typu w Polsce - pozwala na zadłużenie pożyczkobiorcy nieprzekraczające jego zdolności kredytowej. Bierzemy pod uwagę zarobki, posiadane zobowiązania (raty, kredyty, pożyczki) jak również wydatki, które są ściśle skorelowane z zarobkami. Wychodzimy z założenia, że osoby zarabiająca 10.000zł więcej wyda na ubranie, utrzymanie i samochód, niż osoba z poborami na poziomie 1000zł.

Co więcej platforma smava oblicza wzkaźnik Zdolności do Obsługi Zadłużenia (ZOZ), który pokazuje nam ile dochodu do dyspozycji netto wydajemy na spłatę rat obecnych pożyczek i kredytów. Dostęp do rynku pieniężnego smava.pl uzyskują tylko Ci pożyczkobiorcy, dla których wskaźnik ZOZ nie przekracza 67%. Mechanizmy te mają za zadanie pomóc pożyczkobiorcy w świadomym zaciąganiu wyłącznie takich zobowiązań, na które jest on faktycznie w stanie sobie pozwolić bez zmiany stylu życia (stąd wydatki szacujemy na podstawie nie tylko deklaracji ale i poziomu zarobków).


6. Ile pożyczek udzielono już na smava.pl?



Priorytetem naszej firmy jest zbudowanie działającego i co najważniejsze bezpiecznego rynku p2p lending (pożyczek społecznościowych), którego skuteczność mierzona jest nie ilością pieniędzy, które przeszły przez platformę, ale ilością pieniędzy które wróciły do inwestorów.

7. Ile pożyczek jest niespłacanych?



Średnio 5%. Najważniejsza jest jednak nie ilość niespłacanych pożyczek, ale zwrot z inwestycji osiągany przez inwestorów oraz umożliwienie im przewidzenia ryzyka inwestycyjnego i uwzględnienie go w strategii inwestycyjnej – smava jest jedyną platformą w Polsce oraz Europie która to umożliwia.

Zauważmy, iż tak naprawdę ilość niespłacanych pożyczek niewiele nam mówi. Co innego, jeśli pożyczka niespłacana jest od początku, a co innego jeśli w ostatnim miesiącu. Jedynym wyznacznikiem atrakcyjności dla inwestorów rynku smava.pl jest zwrot z inwestycji (ROI). Średni zwrot z inwestycji w serwisie smava.pl wynosi około 15%, czyli oznacza to tylko i wyłącznie tyle, że inwestując we wszystkie projekty pożyczkowe od początku działalności platformy, osiągnęlibyśmy zwrot z inwestycji około 15% rocznie – to całkiem nowy i bezpieczny sposób inwestowania na światowym rynku finansowym. Duża ilość inwestorów serwisu smava.pl osiągają stopę zwrotu w okolicach 20%.

8. Jaka procentowo jest skuteczność windykacji?



Zbyt mało pożyczek wysłaliśmy do tej pory do windykacji aby móc zaprezentować reprezentacyjne wyniki.

9. Jakie są dla pożyczkodawcy, a jakie dla pożyczkobiorcy koszty windykacji?



Inwestor nie ponosi żadnych kosztów i 100% odzyskanych pieniędzy trafia na jego konto. Pożyczkobiorca ponosi koszty windykacyjne w wysokości 9% netto.




To na dzisiaj tyle, druga część wywiadu z zarządem Smava.pl niebawem.


Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


poniedziałek, 7 września 2009

Zaklęty krąg

Do dzisiejszego wpisu skłoniło mnie zdanie przeczytane u bloggera Wojtka. Swoją drogą - zapraszam w jego imieniu, pewnie się nie obrazi, że to robię.

Co to za zdanie?
Zdanie to, to kolejny z wielu przywoływanych tu już ludowych absurdów na temat bogactwa:

żeby zdobyć bogactwo, potrzebuję mieć pieniądze


Rozumiesz to zdanie?
Ludzie sądzą, że najpierw trzeba mieć niezły kawał forsy, żeby potem mieć jeszcze większy. Masło maślane. Albo - najpierw trzeba mieć kostkę masła, żeby mieć dwie kostki masła... Jeśli zdanie o kostkach masła wydaje Ci się idiotyczne, to zdanie o pieniądzach też powinno.

Ale taka jest mentalność większości ludzi.
Każdy większy (w moim rozumieniu) majątek przecież od czegoś się zaczynał. Warren Buffet jako dzieciak ubił swojego pierwszego deal'a handlując coca - colą. Sir John Templeton zarabiał pieniądze i jednocześnie oszczędzał połowę dochodów. Ich początki to była cieżka, mozolna praca. Sam na własne oczy widziałem ludzi, którzy zaczynali od niemalże nędzy, kręcili swoim raczkującym biznesem zasuwając po 16 godzin. Teraz, po latach krąży oczywiście mit w wiosce, że na pewno ich sukces był wspomagany pieniędzmi od bliżej nieokreślonej "rodziny z Niemiec" (w moim regionie takie wytłumaczenie było modne w latach 90 - tych XX wieku). Czyli znowu widać przeświadczenie społeczeństwa, że najpierw trzeba mieć pieniądze (obojętnie, czy od "rodziny", czy skądkolwiek), żeby potem dalej robić pieniądze.

Przy okazji pójdźmy dalej: skoro ludzie twierdzą, że żeby mieć duże pieniądze w przyszłości, już dziś muszą mieć sporo forsy, to kolejnym krokiem jest stwierdzenie, że skoro nie mają pieniędzy dzisiaj, to nie będą mieli nigdy. Jest to świetna wymówka powstrzymjąca wiecznych narzekaczy przed wrzuceniem chociaż dwóch złotych do świnki skarbonki.

No ale przyjmijmy że to prawda, że trzeba mieć pieniądze, bo wtedy łatwiej wystartować. Możesz przecież sobie sam załatwić jakieś pierwsze startowe pieniądze. Czy będzie to 1 000,- czy 10 000,- to już twoja indywidualna sprawa. Kasę taką możesz zdobyć inwestując, zbierając (chociażby do świnki - skarbonki), lub zarabiając w dodatkowej pracy. To także twoja indywidualna sprawa. Czas, w jakim będziesz zdobywał forsę, przeznacz na przemyślenia, co z nią zrobisz dalej.
Pozdrawiam.
---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


niedziela, 6 września 2009

Spora alternatywa


Dzisiaj w TVN CNBC słyszałem w przeglądzie tygodnia o mocno alternatywnej metodzie inwestowania. Kiedyś już pisałem o wiatrakach - do nas jeszcze nie do końca dotarła moda na inwestowanie w wiatraki.

Dzisiaj natomiast usłyszałem o inwestowaniu w wynajem, o
inwestowaniu w krowy

Tak, tak, nie pomyliłem się, w krowy. Na przykład takie, jak ta poniżej.

www.pleszew.policja.gov.pl

Podobno we Francji ludziom odechciało się giełdy, a oprocentowanie lokat nie takie wysokie jak u nas. Wracają więc do inwestowania w wartości rzeczowe, ale bynajmniej nie w złoto, nieruchomości. Inwestują, kupując krowę, potem taką krowę wynajmują rolnikowi.
Korzyści są obustronne:
  • Właściciel krowy dostaje za nią "czynsz", a rolnik zarabia na mleku.
  • Rolnik karmi krowę, ale nie musi jej mieć na własność, może zatem uwolnić gotówkę i zainwestować ją w swoje gospodarstwo.
  • Właściciel może w dowolnej chwili odsprzedać krowę
  • Jeśli trzyma się dłużej krowy, to one się rozmnażają, czyli można kupić kilka krów, a one się rozmnożą w większe stadko.
Dla zainteresowanych podaję link do materiału filmowego: LINK
Sposób wydaje si ciekawy, w końcu dajmy na to nieruchomości się nie rozmnażają.
Pozdrawiam.


---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


czwartek, 3 września 2009

Dodatkowe źródła dochodu

Słuchałem sobie dzisiaj w radio takiej dyskusji: znany ekspert od rozwoju osobistego mówił, że większość ludzi na świecie pracuje w zawodzie, w którym tak na prawdę nie chce pracować. Ekspert powiedział, że jeśli sobie to uświadomię, to nie warto z dnia na dzień opuszczać swojej pracy, bo mogę się pozbawić źródła dochodu. Lepiej – jego zdaniem stopniowo wdrażać się w nową działalność, a wraz z nią rozwijać swoje zarobki i jednocześnie stopniowo „wygaszać” stare obowiązki.

Myślę, że utrata nielubianej pracy z dnia na dzień nie byłaby problemem. Nie byłaby problemem w przypadku, kiedy masz już kilka dodatkowych źródeł dochodu (a jeszcze lepiej żebyś do tego miał oszczędności). Uśmiecha się tu stara giełdowa maksyma – nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka. Mądrość mądrością, a większość ludzi się na giełdzie nie zna. Może dlatego większość z Polaków ma tylko jedno źródło dochodu, czyli pracę na etacie. Niektórzy być może jeszcze czerpią przychody z dywidend lub odsetek na lokacie, ale dywidenda – rzecz niepewna, a odsetki na lokacie, czy koncie oszczędnościowym zapewne niewielkie.

Jak więc temu zaradzić?
Oczywista sprawa – rozwijać dodatkowe źródła przychodu. Koncepcję taką opisuje Robert Allen w „Jak pomnożyć źródła przychodu”. Wszystko byłoby ok., jest tylko jeden szkopuł. Jeśli twoim dodatkowym przychodem jest wypłata u drugiego pracodawcy – to powiedzmy sobie szczerze – prawdopodobnie nie jesteś wymarzonym pracownikiem ani w jednej, ani w drugiej firmie. Tu dochodzimy do prostego wniosku – dodatkowa praca być może tak, ale raczej nie na umowie o pracę.

Możesz rozwinąć swoją własną działalność gospodarczą i na własną rękę robić to, co lubisz i na czym się znasz, a dodatkowo kosić za to pieniądze. Mi cały czas chodzi po głowie rozkręcenie działalności w stylu „personal trainer”, mam wiedzę, mam wymagane papierki. Myślałem już o tym wiele razy, wszak treningi siłowe to moja pasja, robiłbym więc to co lubię. To plusy. Minusy zaś – czas. Nie da się tego za bardzo zautomatyzować, trzeba stać przy każdym kliencie, trzeba być dla niego cierpliwym i przede wszystkim robić to sumiennie (Np. trening jednego człowieka 3 razy w tygodniu – za każdym razem musze przy nim być). Nie ukrywam, ze wymóg sumienności to dla mnie największa przeszkoda.

Co wiec na razie robię?
Skupiłem się na działalności mniej absorbującej, chociaż dającej mniejsze przychody. Poniżej podaję spis moich pomysłów, niewymagających szczególnej systematyczności i absorbujących niewiele czasu:
• Oczywiście konto oszczędnościowe – możesz po prostu co miesiąc zdefiniować przelew jakiejś kwoty na takie konto. Minusy – niski zwrot, trzeba naprawdę dużo pieniędzy, żeby z odsetek z konta wystarczyło chociaż na jedzenie.
• Akcje dywidendowe – jak pisałem, sprawa niepewna z tymi dywidendami, jednak masz tu jednocześnie inwestycję nastawioną na zmianę kursu i dodatkowo raz na rok jakiś przychód. Tutaj – jeśli kupisz akcje po dłuższej bessie, dywidenda może być sporo wyższa niż dochody z konta oszczędnościowego. Pisałem, że te dwa wymienione sposoby na dodatkowy przychód nie są najlepsze, to fakt. Jednak oszczędności i inwestycje to moim zdaniem coś, co każdy powinien mieć, chociażby na czarną godzinę. Przychód w postaci dywidendy czy odsetek to już bardziej taki dodatek.
• Allegro / Świstak / eBay – sprzedawać możesz na nich cokolwiek. Znam osoby, które lubią po prostu zakupy. Chodzą wiec po ciucholandach i wyszukują ładne i dobrze utrzymane ubrania, kupują na kilogramy a sprzedają za dwu – trzykrotność tego co zapłaciły. Jeśli ruszysz głową – na pewno też coś wymyślisz, na początek proponuję sprzedać wszystkie nieużywane graty, jakie masz w domu.
• Wiedza – przerób swój mozg na pieniądze  Napisz książkę, stwórz wirtualny kurs i sprzedawaj. Możesz zrobić to z pomocą Np. Złotych Myśli, lub akademii. Możesz też pisać bloga, ale tu już droga od wiedzy do pieniędzy jest nieco dłuższa (zgadnij skąd wiem :P ).
• Sprzedawaj rzeczy niematerialne – argument za posiadaniem własnej strony, a najlepiej kilku. Raz, ze możesz wstawić na nich reklamy i coś sprzedawać (najlepiej poprzez programy partnerskie, żeby nie zawracać sobie głowy), a dwa, że możesz sprzedawać linki na twojej stronie, chociażby poprzez allegro.
• Własny biznes – biznes możesz zrobić na wszystkim. Najważniejsze moim zdaniem, by był on jak najbardziej automatyczny. Co innego być szefem firmy i w niej pracować tyle samo co pracownicy, a co innego być szefem firmy odbierającym jedynie przelewy. Tutaj także – polecam ruszenie głową, zwrot lepszy niż na giełdzie gwarantowany, nie gwarantuję natomiast przy którym podejściu .
• Social Lending – staram się ostatnio doprowadzić do sytuacji, w której codziennie będę dostawał jakieś odsetki. Są one wiele wyższe niż na lokacie (20%, czasem możesz też liczyć na bonusy na niektórych platformach Social Lending, pamiętaj tylko by z wszystkiego spowiadać się fiskusowi). Moim marzeniem i jednocześnie zadaniem na najbliższy rok – jest 10 PLN dziennie odsetek z Social Lending. Po szczegóły odsyłam na mojego bloga o pożyczkach społecznościowych.

Bob Allen we wspomnianej na początku tego wpisu książce napisał, żeby za cel postawić sobie chociaż jedno dodatkowe źródło dochodu rocznie przez najbliższe 10 lat. Wtedy nawet jak jedno wyschnie, pozostaje jeszcze 9 innych. Może warto się nad tym zastanowić?
Pozdrawiam.

---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


wtorek, 25 sierpnia 2009

Wizja przyszłości.

Ostatnio giełda znowu robi się gorącym tematem. nie ukrywam, ze mnie to cieszy, bo mam tam ulokowaną pewną sumę pieniędzy. Małą, bo większość akcji niedawno opchnąłem by mieć na wkład własny na mieszkanie. Co gorsza, opchnięte z lekkimi minusami akcje niedługo po ich sprzedaniu zaczęły zwyżkować. No ale jak już kiedyś pisałem, mam za swoje, trzeba było zostawić sobie pieniądze ulokowane w bezpiecznych i płynnych aktywach.

Giełda jako dochód pasywny (?)



Być może i Ty sprawdzasz z przyspieszonym tętnem codziennie notowania akcji, lub funduszy akcji. Nic w tym złego, po to wszyscy uczestniczymy w tej zabawie, żeby wyjść na plus. Ja jednak na przekór większości bloggerów chciałem przypomnieć, że finansowa niezależność nie oznacza miliona, dwóch czy piętnastu. Finansowa niezależność, to stałe dopływy gotówki do twojej kieszeni bez twojego udziału, lub ewentualnie z niewielkim twoim udziałem.

Milion to jeszcze nie finansowa niezależność


Co mam konkretnie na myśli?
Wyobraź sobie, że jest rok 2019, masz już ten milion, a jeszcze lepiej, ze dwa. Nikt z nas nie wie, jak to będzie w 2019, ale przyjmijmy pewne założenia. Wyobraź sobie, że w wyniku kryzysu 2007 - 2009 (podobno to już koniec) na świecie na stałe zagościła wysoka inflacja (ta oficjalna), powiedzmy rzędu 20%. Co bardziej światli Czytelnicy, w tym mam nadzieję, że Ty również, wiedzą, że oficjalną inflację należy przemnożyć (na przykład) razy dwa, żeby uzyskać wartość prawdziwego wzrostu cen.

Policzmy zatem ile będą warte twoje pieniądze za 10 lat

2 000 000 * ((100 - 20) %) ^ 10 = 214 748,-

Pomyślisz, że dwieście patyków w dzisiejszym pieniądzu to niemało. Ok, zgadzam się. Tylko, że nawet jeśli uda Ci się uzyskać na inwestowaniu 20% co roku, to i tak nie dogonisz inflacji, bo jeśli inflacja jest twoją stratą, to żeby odrobić 20% stratę, musiałbyś wyciągnąć ze swojej inwestycji 25%, żeby wyjść na zero. Nie będę się dalej rozwodził nad liczeniem procentów, zainteresowanym proponuję wpisać w Google "po co są stop lossy". Na pewno któryś wynik będzie rzeczowym omówieniem tematu.

To ile potrzeba pieniędzy, by być finansowo wolnym?


Całe to liczenie miało za zadanie pokazać to, co napisałem wyżej. Finansowa niezależność nie oznacza konkretnej sumy pieniędzy. Ona oznacza konkretne DOCHODY. Jaka jest różnica? Jeśli zainwestujesz nawet 10 milionów na 0%, to nie będziesz miał z tych pieniędzy żadnych dodatkowych dochodów, nie będziesz więc finansowo wolny. Wypłacając z tej sumy pieniądze po prostu przejadasz swój majątek. to nie jest finansowa wolność.

Możesz za to nie dysponować żadnymi oszczędnościami, a zamiast tego mieć kilka - kilkanaście stron generujących porządne comiesięczne przychody już bez twojego udziału i będziesz finansowo niezależnym.

Obserwując w blogosferze coś co nazywam "syndromem miliona" zauważam, że często ludzie zamiast dążyć do finansowej niezależności dążą po prostu do zdobycia jakiegoś majątku - najczęściej milion do trzech milionów.
Powtarzam - to nie posiadanie takiej, czy innej sumy oznacza finansową wolność.
Pozdrawiam.

---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne


sobota, 22 sierpnia 2009

Bez masła

Dzisiaj wpis z kategorii lżejszych, bynajmniej nie lżejszych kalorycznie.

Najpierw był internet



Wojna między bankami o każdego klienta trwa w najlepsze. Dla nas - klientów nie pozostaje nic, jak tylko się cieszyć. Pamiętam jak swego czasu, dobrych kilka lat temu, nowością był dostęp do banku przez internet. Pionierami takich rozwiązań były oczywiście mBank i inteligo. Fakt faktem - nie trzeba było chodzić do banku i stać w kolejce, w dodatku w ustalanych przez bank godzinach. Każdy mógł sobie zrobić przelew o dowolnej godzinie i z mniejszymi opłatami. Klientom tak się pomysł spodobał, że dzisiaj dostęp do rachunku on - line 24/7 to już norma poza małymi wyjątkami (Polbank podobno ma co sobotę jakieś przestoje i reperuje swój system). Banki poszły dalej ze swoim rozwojem ofert on - line: na przykład w Getinie swego czasu można było sobie porozmawiać z wirtualnym doradcą, czyli botem w wersji internetowej. Jednak to już raczej wyjątek, wątpię, żeby Getinowi przybyło od tego bota klientów, zresztą nie ma się co dziwić, taki bot ma ograniczone możliwości udzielania odpowiedzi, a dla klientów pożytek z tego żaden.

Lepsze z punktu widzenia klienta było rozszerzenie funkcjonalności w obsłudze przez internet. Dzisiaj możesz ustalić ile codziennie rano masz mieć środków do dyspozycji na rachunku rozliczeniowym, a ile automatycznie wędruje na rachunek oprocentowany, bądź na spłatę kredytu (tzw. mechanizm bilansujący w Multibanku). Podobnie można konfigurować swoje konto, decydując w jaki sposób mają być z automatu wysyłane przelewy, a nawet można ustalić sposób w jaki bank postąpi z naliczonymi Ci na koncie oszczędnościowym odsetkami (np. Eurobank). W większości banków można tez przez internet zakładać lokaty strukturyzowane, kupować fundusze i akcje. Ostatnim hiciorem jest
"antybelkowy" mechanizm naliczania odsetek na kontach oszczędnościowych.

Marmurki wchodzą klientom w tyłek bez masła



Po tym, jak banki pozbyły się klientów z oddziałów dzięki rachunkom on - line, teraz na powrót starają się ściągnąć klienta do oddziału. W końcu dobry pracownik może klienta namówić na dodatkowe usługi. Sam byłem świadkiem, jak w Aliorze przyszedł taki sobie chłopek - roztropek skuszony reklamą banku. Chciał tylko założyć konto, a wyszedł z całą masą produktów, w tym z 2 kartami debetowymi, 1 kredytową i rachunkiem maklerskim, chociaż po jego minie podczas zakładania rachunku sądzę, że nawet nie wiedział po co on jest.

W marmurowych oddziałach nie trzeba już więc stać w kolejce, teraz można siedzieć w kolejce. To jednak nie koniec. Lukas Bank ma dla klientów darmową kawę. Co prawda nigdy szczególnie nie interesowałem się tym bankiem, ale ostatnio wpadłem do jednego oddziału jako osoba towarzysząca i widząc innych klientów popijających "małą czarną" postanowiłem również poprawić swój stan skupienia :) Bank może ofertą nie powala, jednak kawę oceniam jako całkiem dobrą :P
Inną rzeczą przyciągającą klientów jest standard obsługi. Kto był w oddziale Aliora wie, że cała obsługa oraz wystrój jest miła dla oka, można sobie podczas oczekiwania w wygodnym fotelu pooglądać Alior TV, poczytać czasopisma lub po prostu rozprężyć się w wygodnym fotelu. Okazuje się, że w te ślady rusza Deutsche Bank urządzając swoje oddziały jak nowoczesne apartamenty. Wszystko po to, żeby klient czuł się w banku "jak w domu". Tutaj pozwolę sobie na odniesienie tej strategii do analogicznej strategii centrów handlowych - w dużych centrach też wszystko jest zrobione tak, by być tam jak najdłużej. Efekt jest taki, że wchodzisz rano do takiego centrum, cały dzień, nieświadom mijającego czasu po nim wędrujesz, aż w końcu patrzysz na zegarek, a tu późne popołudnie. Bilans: cały dzień stracony i wyczyszczone konto dla kilku toreb zakupów. Wydaje mi się, że banki ściągające klienta do placówki właśnie na to liczą - im dłużej delikwent przebywa w placówce, tym większa szansa, że wyjdzie z całym koszykiem produktów, o czym świadczy wcześniejszy przykład chłopka - roztropka.

Ogon stawki



Na tym tle, pięknym kontrastem jest oferta PKO BP w małej miejscowości. Godziny otwarcia od 10 do 16, czyli wtedy, kiedy większości ludzi nie pasuje. Obsługa internetowa - owszem jest, tyle, że droga jak diabli. Obsługa nieinternetowa - droga jak diabli razy 10. Obrazu - chciałoby się powiedzieć "jak kwiatek w butonierce" - dopełnia wiecznie obrażona mina pani w okienku, która zapytana o ofertę, nie jest w stanie nic rzeczowego powiedzieć. No i kolejka na co najmniej pół godziny stania.

Zapraszam do komentowania, podawajcie przykłady zarówno pozytywnej jak i negatywnej obsługi klienta w bankach.
Pozdrawiam.


---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Jeszcze o psychice

Ostatnich kilka postów to drążenie tematu podejścia do pieniędzy. Pokazywałem, że być może w twojej głowie siedzi gdzieś głęboko w podświadomości pogląd, że pieniądze są źródłem zła, a bogaci to ciężkie szuje. W takich warunkach podświadomość będzie torpedowała nasze dążenia do zwiększenia majątku, czego objawem może być zerowanie konta z oszczędnościami co jakiś czas.

Dzisiaj podam kolejny ze sposobów na zmianę swoich podświadomych poglądów o pieniądzach. Tym sposobem będzie

filantropia



We wcześniejszych postach wspominałem o różnych sposobach, między innymi autosugestii. Możesz wierzyć, że autosugestia działa (i wtedy zadziała), możesz też być sceptyczny co do jej działania (i wtedy najprawdopodobniej nie zadziała). Opisany dzisiaj sposób nie pozostawia wątpliwości, gdyż jest działaniem praktycznym. Nie jest to więc kwestia wiary - jeśli wspomożesz w jakikolwiek sposób potrzebujących, to pozytywny aspekt tej pomocy nie podlega dyskusji. Z czasem także twoja świadomość przyjmuje że jednak pieniądze nie są takie złe, skoro służą pomocy innym.
No i teraz co mamy do wyboru:
  • Fundacja - sposób dobry pod warunkiem, że możesz działać na większą skalę. Swoje fundacje mieli między innymi Sir John Templeton, Warren Buffet, Bill i Melinda Gates, a z naszego podwórka Jolanta Kwaśniewska (wiem, były wokół jej fundacji kontrowersje, ale zawsze znajdzie się ktoś, kogo zaboli, że inni robią coś dobrego). Nie musisz od razu rzucać się na głęboką wodę, na początek możesz w myślach założyć swoją własną fundację działającą na rzecz jakiegoś dobrego celu. Jeśli się na czymś znasz - celem statutowym twojej "organizacji" może być edukacja - będziesz wtedy poświęcał swój czas, by podzielić się wiedzą z innymi (jak wiadomo, czas to też pieniądz :).
  • Datek finansowy - jeśli się postarasz, to w necie możesz znaleźć sporo organizacji działających na rzecz ludzi, którym się w życiu mniej powiodło. Zrobienie przelewu z elektronicznego banku nie nastręcza żadnych trudności, możesz także przelać nawet małą kwotę, jeśli tylko taką dysponujesz. Najlepiej jest znaleźć organizację działającą w twoim pobliżu, wtedy możesz na własne oczy zobaczyć, co dobrego się w niej dzieje. Kiedy zobaczysz na przykład radość dzieci z domu dziecka, które jadą do ZOO, twoja podświadomość z jej stereotypem "pieniądze = zło" jest po prostu przyparta do muru. Przy rozliczeniu podatku pamiętaj też, że możesz uratować 1% podatku od zmarnowania w tzw. budżecie państwa.
  • Wykonanie jakiejś usługi - jeśli posiadasz jakąś firmę lub umiejętność, która może się przydać takiej organizacji, to zamiast dawania pieniędzy możesz zaofiarować swój czas i pracę. Wiem, ze to nie to samo, co danie pieniędzy i oglądanie potem ich skutków. Spójrz jednak inaczej - gdybyś miał tak mało pieniędzy, że każdą chwilę musiałbyś poświęcić na pracę zarobkową, to na pewno nie mógłbyś poświęcić czasu na bezinteresowną pomoc. Zatem to posiadane przez Ciebie pieniądze dają Ci swobodę działania.
Pokrótce przedstawiłem w jaki sposób możesz pomagać potrzebującym. Ważne też jest komu pomagasz. Nie muszą to być duże organizacje charytatywne, możliwości jest wiele:
  • Pomoc rodzinie - wydaje się to zupełnie zrozumiałe, że pomagamy swoim bliskim kiedy o to poproszą. Ale może warto pomóc też wtedy, kiedy nie proszą? Do wyboru masz praktyczne działanie - polecam szczególnie pomoc rodzicom, w końcu kiedy Ty byłeś mały, to oni otaczali Cię opieką, kładli na twoje wychowanie kupę forsy i jeszcze więcej wysiłku. Warto im się zatem odwdzięczyć, pomagając chociażby robić zakupy (torby z zakupami są ostatnio coraz cięższe :P). Możesz też w myślach założyć swoją własną fundację. Jako, że znasz się na pieniądzach, możesz, tak jak ja w ramach mojej "fundacji" edukować rodziców w kwestii finansów. Starsi ludzie często mają drogie konta np. w PKO BP, może warto zacząć od założenia im konta w mBanku (lub innego taniego), oraz nauczenia ich obsługi przez internet (to akurat może być całkiem spore wyzwanie, ale się nie poddawaj - rodzice też się nie poddawali kiedy byłeś mały). Dla ich budżetu przyniesie to nieraz dużą ulgę w postaci nawet stówki miesięcznie (czasami nawet więcej). Dalej - możesz zamienić ich drogie kredyty na jakiś tańszy, dobrze też będzie dorzucić jakiś grosz do raty. Może dzięki tym działaniom twoi staruszkowie pojadą w końcu na wakacje, na których dawno już nie byli.
  • Organizacje dobroczynne - tak jak pisałem, poszukaj w okolicy, na pewno są jakieś domy dziecka, hospicja, ośrodki leczenia z uzależnień. Ostatecznie - jeśli jesteś wierzący - możesz w twoim kościele dorzucić się do zbiórki pieniędzy na jakiś szczytny cel. Organizacjom możesz pomagać poprzez działanie, a także poprzez pomoc finansową lub datki rzeczowe (np. zbiórki nieużywanych ubrań).
  • Pojedyncze osoby - być może ostatnio twój sąsiad jest w ciężkiej sytuacji materialnej, a może codziennie widzisz, jak jakaś schorowana staruszka męczy się by donieść do domu zakupy. Sąsiad może mieć zbyt dużo honoru, by przyjąć pieniądze, ale na pewno pomoc w postaci usługi lub "pożyczki" (dlatego w cudzysłowiu, bo musisz się liczyć, że taka pożyczka może nie zostać zwrócona, jeśli są sąsiad nie stanie na nogi - finansowo oczywiście) nie zaszkodzi.
  • Przestrzegam natomiast przed obdarowywaniem żebraków - często za tym biednym panem na wózku, czy panią z chorym dzieckiem, kryją się organizacje przestępcze, żyjące z ich żebrania. Są i lepsze przykłady, sam widziałem jak do południa jeden żebrak siadał na reprezentacyjnej ulicy pewnego śląskiego miasta i robił skruszoną minkę, a po południu przepijał kasę w barze i po pijaku rozbijał się nowym BMW. Tak więc pamiętaj, najlepiej datki finansowe dawać organizacjom zarejestrowanym, wtedy możesz mieć pewność, że kasa pójdzie na cel statutowy. Tu jednak należy się też małe sprostowanie - czasami żebracy proszą o coś do jedzenia lub o pracę - nie wyobrażam sobie, żeby ktoś był obojętny wobec prośby głodnego człowieka. Jeśli masz możliwość zatrudnienia takiego kogoś (np. prowadzisz firmę), tym lepiej. On uzyska źródło utrzymania, a Ty wiernego pracownika.
To tyle w kwestii praktycznej zmiany swojego podejścia do pieniędzy. Jeśli pomyślisz, to na pewno znajdziesz w okolicy kogoś, komu będziesz mógł pomóc - finansowo, bądź w inny sposób. Pamiętaj, że to dzięki twoim pieniądzom możesz pomagać innym, zatem do dzieła.
Pozdrawiam.

---------------

Wyrażone powyżej opinie nie są rekomendacjami w myśl stosownej ustawy, to tylko moje osobiste zdanie. Nie biorę tym samym odpowiedzialności za czyjekolwiek błędne decyzje inwestycyjne